Jesteś tutaj
Strona główna > Legendy Nowej Warszawy > Legendarne serie > Szkarłat i czerń (Page 2)

„Szkarłat i czerń”- odcinek 5 – „Dzieci boże”

Nowa Warszawa 11.02.2087 Ciężkie krople łez płynęły po twarzy Hajsama. Sunęły po kanionach poranionego policzka i dwukrotnie większego niż dotychczas nosa. Głośne charczenie roznosiło się po pomieszczeniu, świst oddechu przez złamany nos. Opary zimnego powietrza okrążały półnagie śniade ciało. Smak gorącej krwi cieknącej po ustach mieszał się z wonią mrożonego mięsa. - Zawiodłem się

„Szkarłat i czerń” – odcinek 4 – „Miasto kalek”

Nowa Warszawa, 03.02.2087 Linie rozkładu metra ciągnęły się w plątaninę różnokolorowych znaczków i symboli. Końcowy odcinek do Nadarzyna nie został do tej pory ukończony, o czym oznajmiała przerywana kreska. Stara konstrukcja była nadal najbardziej stabilna. Proste tory od Młocin na Kabaty były jeszcze w służbie, choć mocno nadgryzł je ząb czasu i zaniedbań.

„Szkarłat i czerń” – odcinek 3 – „Akt krzyżowca”

Szkarłat i czerń. Odcinek 3. Nowa Warszawa, 26.01.2087 Szklące się od braku snu niebieskie oczy komisarz Wiktorii Azalskiej dogłębnie studiowały każde zapieczętowane w aktach zdjęcie. Podczas gdy wokół niej słychać było krzątaninę pstrykania i uderzania w klawisze podświetlonych klawiatur, a powietrze rezonowało ciepłem pracujących monitorów, ona tkwiła niewzruszona,  ze wzrokiem wbitym w stertę

„Szkarłat i czerń” – odcinek 2 – „Brudny”

Szkarłat i Czerń. Odcinek 2. Nowa Warszawa 13.01.2087 Kordian balansował na granicy cokołu usilnie próbując znaleźć schronienie w ramionach kamiennego gzymsu. Zimno przeszywało każdą komórkę jego ciała. Sypiące lepko mokre płatki śniegu i świdrujący wiatr inwigilowały każdą odsłoniętą część skleconej na prędko garderoby. Zwiewny cienki ortalionowy dres i opięta termiczna koszulka nie

„Szkarłat i czerń” – odcinek 1 – „Dawne skazy, nowe blizny”

Nowa Warszawa. 07.01.2087 Pole widzenia zdawało się zwężać przez przytłumioną łzawą fasadę oczu. Smak próchna nie chciał opuścić języka, mimo usilnych starań umysłu, by przywołać wspomnienie milszej woni. - Skup się! - Ramiona Kordiana unosiły się i opadały w żółwim tempie, a spierzchnięte usta buchały mieszaniną gorącego tlenu i zatęchłego od próchna powietrza. Stłumione

Top