Jesteś tutaj
Strona główna > Kminek i Majeranek > Majeranek > Filmy i seriale > Seria – Łucznictwo w filmach. „Wielki Mur” i „Arrow” – recenzja plakatów.

Seria – Łucznictwo w filmach. „Wielki Mur” i „Arrow” – recenzja plakatów.

Po krótkim wstępie w postaci 2 odcinków powieści nadszedł czas na bliższe poznanie Autora i przybliżenie Wam zarysu jego internetowego gryzipiórstwa 🙂 Służyć temu będą wpisy zatytułowane „Parafka Autora”. Będą one wytchnieniem pomiędzy kolejnymi częściami powieści oraz swego rodzaju lżejszą częścią tego bloga. Swojego rodzaju znakiem stop = zatrzymaj się na chwilę = chcę się z Tobą podzielić czymś nowym. Nowym przemyśleniem. Nową recenzją. Nową inspiracją. Filmem, serialem, książką, komiksem… Nowym miejscem

Na pierwszy ogień wybrałem temat „Łucznictwo w filmach”.

Konkretniej, na plakatach je promujących. W ostatnim czasie moją uwagę przykuł materiał promocyjny megahitu z 2016 roku „Wielki Mur” (premiera w Polsce – 13 stycznia 2017 r.). Nie jest to pozycja, którą zdecydowałbym się zobaczyć już dziś, zważając na fabułę.  Moja uwaga skupiła się właśnie na wcześniej wspomnianym plakacie promującym film. Strzała używana przez bohatera jest dla mnie zdecydowanie za duża jak na ten rodzaj broni. Gruby promień, masywne lotki i bardzo ciężki grot sprawią, iż efektywność takiego oręża w walce będzie znikoma. Łuki refleksyjne, a do tego rodzaju niezaprzeczalnie należy zaprezentowany na plakacie łuk, nie są odpowiednie dla tak dużej strzały. Taki rodzaj promienia widziałbym raczej w długich, angielskich łukach rodem jak z opowieści o Robin Hoodzie. Do klimatu filmu „Wielki Mur”, którego akcja toczy się w Chinach, zdecydowanie bardziej pasowałaby lżejsza strzała. Do rodzaju łuku nie mam zastrzeżeń. Z historycznego punktu widzenia, łuki refleksyjne były bardzo popularne w Chinach. Po dziś dzień można znaleźć miejsca, w których są one wyrabiane.

Tego typu lapsusy nie są domeną wyłącznie jednego dzieła filmowego. Do dziś irytuje mnie materiał promocyjny do trzeciego sezonu serialu „Arrow”. Widoczna na plakacie postać, znana jako Arsenal, trzyma na swoim łuku coś, co mogę określić tylko jako mini-oszczep. Strzałą bym tego nie nazwał. W oczy rzuca się całkowity brak lotek. Strzała bez lotek nie poleci. Ponadto promień jest niewspółmiernie długi w stosunku do krótkiego łuku. Na deser dorzucono grot… ogromny grot. Nie wiem kto za to odpowiada. Reżyser, scenarzysta, choreograf? W każdym razie oczami wyobraźni widzę jak bohater po nałożeniu tego pocisku przechyla się na bok i upada. Nie ważne jak daleko będzie ciągnąć, ostatecznie zrobi sobie większą krzywdę niż przeciwnikowi.

Na dodatek, ta pseudostrzała jest po złej stronie łuku, który ewidentnie ma półkę.Spoglądając na oba plakaty, zastanawiam się czy jestem jedynym pasjonatem łucznictwa, który dostrzega wspomniane błędy. Nie jestem wybitnym łucznikiem. Zbyt rzadko trenuję, by choć trochę dorównać najlepszym. Jestem jednak przekonany, że żadna z tych strzał daleko nie poleci.

Ot, takie krótkie dywagacje na mój pierwszych luźniejszy wpis blogowy. Takie krótkie, różnorodne tematy, będą się pojawiać miedzy odcinkami „Legend Nowej Warszawy”. Mam nadzieję, że się spodobają.    

Do następnego razu, M. 

kittelm
Kim jestem? Pisarzem, dziennikarzem, copywriterem, łucznikiem i uczniem sztuki kendo. Zawsze miałem głowę pełną różnych historii. Postanowiłem nie bujać tylko w obłokach i chować zapisków głęboko na dnie szuflady. Tak powstała pierwsza opowieść w formie bloga. Zapraszam na wędrówkę do świata Nowej Warszawy. Do przeszłości, która nas ukształtowała i przyszłości, która nas zmieni.
http://www.legendynowejwarszawy.pl

Dodaj komentarz

Top